On 98.10.29 Marek Szyjewski pressed the following keys:
> >Na prawde, a ktorzy ludzie prawicy tak mowia (chyba nie masz na mysli
> >AWS-u, bo im tak do prawicy, jak wolowi do karety)
> I teraz jestesmy w symetrycznej sytuacji: ci, co tak mowia, nazywaja
> siebie prawicowcami. Wielu nazywajacych sie prawicowcami akcentuje
> swoje zwiazki z autorami hasla o rownych zoladkach.
A nigdy Ci nie przyszlo do glowy, ze w tym kraju jest sporo ugrupowan
lewicowych, ktore bardzo chcialy pozbyc sie tych, co sie lewica mienili
(a w/g Ciebie nie mieli nic z nia wspolnego)? A ze wszystkim lewica
kojarzy sie z tymi podszywaczami_pod_socjalizm sprzed pewnego roku, to
nikt z nich nie chce byc kojarzony z lewica.
read on.
> AWS okresla siebie jako prawice. Moglbym powtorzyc Twoje stwierdzenie:
> dla Ciebie Krzaklewski nie jest nawet prawicowcem. Wszystko, co robia
> politycy, okrweslajacy siebie samych jako prawica, to nie prawicowsc,
> a wypaczenia. No i prawdziwych prawicowych panstw - poza moze okresem
> pionierskim w Ameryce - nigdy i nigdzie nie bylo.
> Duzo naciagnalem?
> Nie duzo? Ufff! Nareszcie! Widzisz, ze sytuacja jest absolutnie
> symetryczna?
Marku... Pomijasz posty, ktore ,,nie sa po linii''?
8 Ale i tak sadze, ze dojdziemy do wniosku, ze inaczej definiujemy prawice i
> lewice.
> Hint: ja nie uwazam za prawice wszystkich, ktorzy mowia "Jestesmy prawica"
Bo z tym jest spory problem, glownie spowodowany tym, ze pojecia lewica i
prawica powstaly bardzo dawno temu i do tego czasu tak sie zdewaluowaly, ze
podzial lewo/prawo niejednokrotnie przebiega wpoprzek partii[1].
Kiedys jednoznaczne bylo, ze jak prawicowy, to konserwatywny, jak lewicowy,
to liberalny. Moze nie do konca jednoznaczne, ale sie dosc mocno kojarzylo.
A dzisiaj prawica jest za liberalna gospodarka, konserwatywna natomiast
pozostala tylko w podejsciu do etyki i stylu zycia. Oczywiscie nie cala.
Bardzo latwo natomiast znalexc wyznaczniki negatywne, takie elementy
programu/pogladow, ktore powoduja, ze jakies ugrupowanie nie moze na
powaznie byc traktowane jak lewica, czy prawica, bez wzgledu na to, jak
samo sie okresla.
Na pewno nie jest prawicowa partia, ktora proponuje zniesienie/ograniczenie
wlasnosci prywatnej. Nie jest tez prawica partia gloszaca postulaty
sprawiedliwosci spolecznej i daleko posunietej opieki socjalnej, czy w
ogole opieki nad obywatelem (daleko posunietej, czyli ograniczajacej jego
swobode). Bez wzgledu na to, czy takie postulaty dotycza calosci
spoleczenstwa, czy tylko dowolnie wybranej jego czesci.
Co do wyznacznikow nie-bycia lewica to nie przychodzi mi do glowy nic w tej
chwili, ale mysle, ze dla zainteresowanych nie bedzie problemem ich
znalezienie. (caly czas obowiazuje zastrzezenie, ze podzialy te _moga_
zachodzic wewnatrz ugrupowania)
Te przemyslenia pojawily mi sie w glowie od czasu kiedy probowalem
odpowiedziec na to pytanie MSz i jedyny skutek jaki odnioslem, to to, ze z
mojej przekreconej, wyrwanej z kontekstu wypowiedzi zrobil sobie
posmiewisko.
Gad
[1] liczba pojedyncza, ale nie chodzi mi o zadna konkretna partie ;)
8 >Bo nie ma (chyba) kraju, gdzie socjalnosc by sie nie szerzyla.
> >W niektorych nawet zmieniaja prawo krwi na prawo ziemi, aby miec
> >wiecej wyborcow, ktorzy na nich beda glosowac.
> To moze ta zinstytucjonalizowana kradziez jest cecha panstwa? Panstwa
> w ogole, panstwa jako takiego?
Jak kradziez, to moze od razu morderstwo? Zauwaz, ze morduje sie we
wszystkich praktycznie krajach, bez wzgledu na ustroj. I bardzo czesto jest
to zinstytucjonalizowane morderstwo. Wiec moze tez jest naturalna cecha?
> A, to nie takie proste... Wielu filozofow, wielu politykow lewicowych
> glowi sie nad tym, jak socjalizm powinien wygladac, zeby spelnic swoja
> definicyjna ceche - usuniecie wyzysku, wynikajacego z prywatnej
> wlasnosci srodkow produkcji spolecznej.
> Proponowane dawniej "proste" rozwiazania - np. pelna nacjonalizacja -
> okazuja sie nierealne, bo istnieje bariera wielkosci podmiotow
> gospodarczych, po przekroczeniu ktorej nie da sie nimi sterowac.
> W tym stanie rzeczy staje sie popularny poglad, ze albo panstwo, albo
> socjalizm. Np. Europa regionow...
O! To, to, to!
Tylko jest jeden problem: panstwo socjalne potrzebuje jeleni, ktorzy beda
utrzymywac tych, co to im Bozia nie dala mozliwosci samym siebie utrzymac.
Co zrobisz w sytuacji, kiedy skrzyknie sie paru ludzi i na sile beda
chcieli stworzyc euroregion, w ktorym beda sami jelenie, bez tych, na
ktorych trzeba lozyc? Wystrzelasz, czy zamkniesz w wiezieniach, zeby do
tego nie dopuscic?
Gad
PS. Najsmutniejsze jest to, ze podstawowym elementem retoryki lewicowej
jest to, ze Ci co maja dobrze musza cos z siebie dac, utrzymac tych, co nie
potrafia o siebie zadbac, albo los ich pokrzywdzil. Dowodem na to, ze tak
sie do tego podchodzi jest na przyklad podatek progresywny: im wiecej
zarabiasz, tym wieksza czesc swoich dochodow lozysz na biedniejszych. A
prawda jest taka, ze znakomita wiekszosc wplywow z podatku dochodowego w
wielu krajach to wplywy z najnizszej stawki podatkowej, od najnizej
zarabiajacych. Pamietam dane z Polski sprzed paru lat: ponad 80% (ma ktos
aktualne dane na ten temat?). Oczywiscie zwiekszanie opodatkowania ludzi w
grupie o najwyzszych dochodach zmniejszy tylko wplywy z tej grupy. Jest
taki wykres, ktory przedstawia zaleznosc wielkosci dochodow panstwa, od
wysokosci podatku dochodowego. Ma ta krzywa nazwe od czyjegos nazwiska, a o
jej ksztalt ekonomisci kloca sie od chwili jej wymyslenia. Co do jednego
zgadzaja sie wszyscy: dochody panstwa wynosza zero przy opodatkowaniu 0% i
przy opodatkowaniu 100%, a wiec jest jakis punkt szczytowy, przy ktorym
zwiekszanie podatku zaczyna powodowac spadek dochodow.
--
------------------[Gadzinka]--[http://reptile.eu.org/]--[Cyber Service]--
--[Carry a gun and a condom.]--------------------------------------------
---------------------------(make love not war but be prepared for both)--